Dzień dobry. Chciałabym opisać sytuację która miała dziś miejsce na konieczkach. Być może post przeczyta któryś z rodziców. Zjeżdżając z ronda przy Netto w stronę żabki z daleka zauważyłam dziewczynkę która wybiegła w stronę pasów. Dziadek podbiegł i za rękę gwałtownie zabrał ją z ulicy ( co jest całkowicie zrozumiałe) powoli chcąc już zjechać z ronda zauważyłam jak dziadziuś wykręca rękę malutkiej i sprzedaje jej solidne klapy jeden po drugim z dość dużą siłą. Zatrzymałam się i przez okno zapytałam czy pan wie że dzieci się tak nie bije , na co pan zapytał czy widziałam co zrobiła, mówię, że tak widziałam ale mimo to tak się nie robi na co on zaczął krzyczeć że mam jechać jak jadę i coś tam jeszcze, odjechałam bo nie mogłam za wiele zrobić, ale może rodzice nie wiedzą jak postępują dziadkowie z wnukami. Ja rozumiem nerwy, dziadek pewnie się na maxa zestresował, ale to nie był klap ostrzegawczy, tylko niezła seria… Ludzie, nie zawsze trzeba tłuc, żeby dotrzeć do dzieciaka …
Droga z Chrzanowa do Ełku.Prawdopodobnie uszkodzone rogatki/naprawiane.