Automaty na butelki miały być symbolem nowoczesności, a wyszło… jak zawsze.
Robię zakupy w Biedronce, przy okazji ogarniam butelki po napojach, bo przecież kaucja, środowisko, obywatelski obowiązek. Rozglądam się za tym mitycznym automatem kaucyjnym.
Nie ma.
Zamiast tego… OGROMNE KARTONOWE PUDEŁO z dumna nazwą RECYKLOBOX.
Myślę sobie: dobra, może tymczasowe. Podchodzę, czytam instrukcję i już wiem, że to nie żart:
- wezwij pracownika
- wrzuć butelki do kartonu
- czekaj
Czyli system kaucyjny w wersji manualnej premium.
Wołam pracownika, który patrzy na to pudło z taką miłością, z jaką patrzy się na poniedziałek o 6 rano. Liczy butelki, coś tam skanuje i wrzuca do kartonu…
Na koniec dostaję BON.
Nie gotówkę.
Nie zwrot na konto.
BON. Tylko do Biedronki.
Czyli oddałem śmieci, pomogłem planecie, zaangażowałem pracownika i jeszcze zostałem klientem na uwięzi XD
Rozumiem, że system kaucyjny został narzucony i nie dało się tego uniknąć, ale kartonowy „recyklobox”, do którego trzeba wzywać obsługę, to trochę jak bankomat obsługiwany przez kasjera.
Jak na razie to nie system kaucyjny, tylko kaucja w wersji beta 😅