Kobieta: „Położę się na chwilę.”
Dwie minuty później: już ogarnia pranie, zmywa, planuje jutro i jeszcze pyta, czemu nikt jej nie pomaga.
Facet: leży.
Nic nie robi.
Nie ma wyrzutów sumienia.
Nie ma planów.
Nie ma myśli.
Tylko spokój i grawitacja.
I to, kurłłła, jest ta słynna męska cierpliwość, leżenie w trybie survival jak zawodowiec.
Czy są jeszcze biedroniaki? Ktoś coś gdzieś?