Mój pies był leczony. Okazało się, że ma nowotwór i lekarz poinformował mnie, że podczas operacji trzeba będzie wyciąć zmianę z dużym zapasem zdrowych tkanek. Po zabiegu skonsultowałam się z innym weterynarzem i usłyszałam, że wycięto znacznie mniejszy obszar, niż powinno się przy takim nowotworze. Według niego mogły pozostać komórki nowotworowe, co zwiększa ryzyko przerzutów.
Czy ktoś z Was miał podobne doświadczenia? Interesują mnie wyłącznie rzeczywiste historie i doświadczenia. Chciałabym zrozumieć, czy był to pojedynczy przypadek, czy ktoś spotkał się z podobną sytuacją.
Nie chcę nikogo bezpodstawnie oskarżać, ale po tym, co się wydarzyło, mam wiele wątpliwości.
Dzień dobry. Czy ktoś ma numer do doktora Słodyczko. Sprawa pilna